Wolność vs. Stabilizacja

Wolność vs. Stabilizacja

Real estate retro icon set. Vector illustration

Polacy masowo kupują mieszkania. Jak tylko uda się nam podpisać umowę o pracę lub zaoszczędzić trochę kapitału od razu rozglądamy się za jakąś nieruchomością na sprzedaż. Dlaczego tak bardzo zależy nam na własnym m4, mimo że często nas na nie nie stać?

Wg raportu GUS z 2014 pt. „Warunki życia rodzin w Polsce”, we własnym domu lub mieszkaniu, nieobciążonym kredytem lub w trakcie spłaty, żyje aż 82% Polaków, natomiast jedynie 5,5% wynajmuje.

Za taką a nie inną strukturą własności w Polsce stoją przyczyny zarówno socjologiczne jak i ekonomiczne:

  1. Emocje i mentalność – Jesteśmy narodem konserwatywnym i mało mobilnym. Posiadanie wywołuje w nas pozytywne odczucia takie jak stabilizacja, komfort, bezpieczeństwo. Wynajem natomiast postrzegany jest często pejoratywnie i kojarzymy go z tymczasowością, prowizorką, niepewnością. Wolimy inwestować w swoje, niż pozwalać innym bogacić się na nas.
  2. Historia – Wielu z nas pamięta czasy PRL, w których własność osobista była stawiana na ostatnim miejscu lub wręcz ciemiężona. Dzisiaj, kiedy wreszcie posiadanie jest możliwe, często chcemy nadrobić tamte ograniczenia i kupujemy, aby wreszcie mieć SWOJE.  Nie zapominajmy też o dziedzictwie kultury chłopskiej, w której dzierżawca budził niechęć, za to dziedzic był kimś ważnym i godnym szacunku 🙂
  3. Niska podaż mieszkań na wynajem – Zaglądając na pierwszą lepszą stronę ogłoszeniową możemy łatwo zauważyć, że nieruchomości na sprzedaż jest co najmniej 3 razy więcej niż tych na wynajem. Potencjalny najemca ma bardzo ograniczony wybór i często decyduje się na zakup z braku realnej alternatywy.
  4. Matematyka – Niestety większość Polaków nie jest w stanie samodzielnie ocenić czy bardziej opłaca im się zakup, czy wynajem. Większość bez zastanowienia odpowiedziałaby, że wynajem jest droższy. Czy rzeczywiście zawsze? Zanim podejmiemy decyzję o zakupie, wszystko sobie dokładnie policzmy. Analiza powinna uwzględniać między innymi koszty kredytu, czynsz, wartość pieniądza w czasie, koszt utraconych możliwości, ceny wynajmu. Obiecuję przedstawić Wam taką kalkulację już wkrótce 🙂

Inaczej sytuacja wygląda w bogatych krajach europejskich. To, co dla nas jest normą, na Zachodzie dziwi. Nieruchomości własnościowych najwięcej jest w krajach, gdzie PKB na mieszkańca jest stosunkowo niski. Generalnie, im wyższe PKB, tym udział własności maleje na rzecz oferty lokali na wynajem.

Nasi zamożni sąsiedzi dużo częściej korzystają z opcji wynajmu mieszkania – chociażby w Niemczech, w wynajętych mieszkaniach żyje ok 50% populacji, w Wielkiej Brytanii 35%. Popularność tej formy z jednej strony wynika z wysokich cen nieruchomości w tych krajach, ale też z przepisów prawa, które daje najemcom wiele przywilejów.

Eksperci prognozują, że w najbliższych latach wynajem w Polsce powinien zacząć cieszyć się większą popularnością. Ma to wynikać głównie z inicjatywy rządowej w postaci Funduszu Mieszkań na Wynajem, który do 2018 planuje oddać 5 500 lokali w największych polskich aglomeracjach: warszawskiej, łódzkiej, trójmiejskiej, krakowskiej, wrocławskiej, poznańskiej i śląskiej. Jak wynika z rządowych zapowiedzi, program umożliwi wynajem mieszkania za ok. 75% ceny rynkowej, co ma rozruszać polski rynek wynajmu. Więcej szczegółów na temat tej inicjatywy opisuję w poście pt. „Fundusz Mieszkań na Wynajem – rynkowy hit czy kolejny kit?”.

Przyznaję się otwarcie, że należę do tej „tradycjonalnej i konserwatywnej” grupy Polaków, którzy posiadanie własnego gniazdka uznają za punkt honoru 🙂 W moim przypadku emocje wygrywają nad zdrowym rozsądkiem i zamiast wolności wybieram stabilizację 🙂 Pisałam już o tym co nieco w poście pt. „M2arzenie”„Ciasne ale własne” – docelowo nie umiem wyobrazić sobie życia mojej rodziny w cudzym mieszkaniu.

Nie oznacza to bynajmniej, że sama nie chciałabym zostać landlordem i zarabiać na wynajmie – wręcz przeciwnie, jak najbardziej 🙂

Pytania do Czytelników

  • Jak mieszka Wasza Rodzina? W mieszkaniu własnościowym czy wynajmujecie?
  • Czym była podyktowana w głównej mierze Wasza decyzja?
  • Czy myślicie, że rynek wynajmu w Polsce ma szansę na rozwój?
  • Jakie inne czynniki wpływają według Was na taką a nie inną strukturę mieszkaniową w naszym kraju?

Komentujcie proszę.

5 thoughts on “Wolność vs. Stabilizacja

  1. Według mnie rynek wynajmu w Polsce będzie się rozwijał. Już widzę po znajomych, którym się dobrze powodzi, że decydują się na zakup mieszkań na wynajem i bardzo sobie chwalą to rozwiązanie. Fakt, że wymaga to trochę zachodu z „serwisowaniem” mieszkania i z najemcami, ale bardzo podoba mi się idea dochodu pasywnego- inwestuję na początku (kapitał własny lub banku) i mam regularne wpływy. Dodatkowo jest szansa na wzrost wartości mieszkania, a na przyszłość jest już coś co możemy na start przekazać naszym dzieciom.

    1. kapitał banku – jak oceniasz ryzyko związane z podnoszeniem stóþ procentowych?
      wzrost wartości – jak oceniasz ryzyko związane z załamującą się demografią w kontekście wzrostu wartości nieruchomości i stabilnymi wpływami z najmu w związku z tym załamaniem?

  2. Na początku wynajmowałam z mężem mieszkanie w centrum dużego miasta, ale po jakichś 9 miesiącach zdecydowaliśmy się na zakup własnego. Co prawda w dzielnicy na obrzeżu, ale mieszkanie większe (3 pokoje, wynajmowane to kawalerka). Cena wynajmu równała się z ceną raty kredytu plus dochodził jeszcze czynsz i opłaty licznikowe, a więc drożej. Jednak przemawiała za nami chęci stabilizacji, nie martwienie się czy nas wyrzucą czy nie bo jesteśmy u siebie. Fakt mieszkania na obrzeżu przeszedł w bardzo duży plus a i mieszkanie większe dla powiększającej się rodziny. Uważam, że jeśli nie jesteśmy zbyt mobilni to jak najbardziej trzeba dążyć do tego żeby mieć własne M, ale dobrze oszacować koszty z tym związane, a nie brać kredyt byle gdzie aby tylko dali i żyć od raty do raty 🙂

  3. W Polsce najbardziej brakuje mi form pośrednich w zakupie nieruchomości. W UK istnieje model shared ownership polega to na tym że kupujemy część domu np 25% (możemy również tą część sprzedać w przyszłości). Za resztę płacimy rent który jest bardzo atrakcyjny cenowo w porównaniu do wynajmowania nieruchmości (w mojej miejscowości wynajem 3 bedrom to jakieś 800-900 GBP a w shared ownership 250-300 GBP). Jeśli brakuje pieniędzy to te 25% możemy kupić na kredyt. Tego typu model ma sporo zalet po pierwsze nie obciążamy się kredytem na 30 lat bo taki kredyt na 25% można spłacić w 5 lat lub szybciej. To bardzo istotne – w życiu mogą przytafić się trudne okresy. Rata kredytu nie jest tak obciążająca. Z czasem – jeśli chcemy możemy wykupić resztę nieruchomości. Wady: nie wynajmiesz i nie podnajmiesz takiej nieruchoomość, jeśli chcesz wykupić 100% to cena takiej nieruchomości będzie o 10-15% wyższa niż konkurencyjne oferty. Niemniej jednak jest to ciekawa alternatywa dla osób które chcą mieszkać komfortowo, nie chcą żyć z widmem kredytu przez 30 lat i być po części współwłaścicielem takiej nieruchomości. Więc tego typu wynajem bardzo mi odpowiada i takich możliwości brakuje w Polsce.

    Co do Funduszu mieszkań na wynajem to z tego co czytałem ich oferta jest mało konkurencyjna. To nie jest dobry pomysł aby instytucje Państwowe tworzyły takie „pseudo firmy” bo poprostu nie potrafią nimi zarządzać jak osoby i firmy prywatne i stają się nierentowne przepalając publiczne pieniądze.

    PS. bardzo fajny blog, co prawda dla kobiet, ale i tak mi się podoba ;P

    1. Przyznaję, że nigdy nie słyszałam o shared ownership, ale dzięki Twojemu komentarzowi szybko nadrobiłam swoje braki 🙂 Bardzo ciekawa alternatywa.
      Zgadzam się, że w Polsce mamy za mały wybór – wynajem, czyli pakowanie pieniędzy do cudzej kieszeni albo dożywotni kredyt. Mało optymistyczne 🙁

Dodaj komentarz